Serie A M: Bez niespodzianek, Polacy wciąż czekają na swoje szanse

Druga kolejka zmagań ligowych na włoskich parkietach, podobnie jak początki rywalizacji, nie przyniosła większych niespodzianek. Także tym razem triumfowały zespoły startujące z pozycji faworytów. Wyższość rywali musiała uznać Calzedonia Werona Bartosza Bućko, ulegając DHL Modena. Nieco lepiej wypadł zespół kolejnego z biało-czerwonych – Exprivia Molfetta Michała Kaczyńskiego wygrała z beniaminkiem Serie A bez straty seta. Polacy tym razem nie otrzymali szans, Bartosz Bućko mimo miejsca w meczowej dwunastce nie pojawił się na boisku, Michał Kaczyński znalazł się poza składem.

W identycznym wymiarze jak swój pierwszy mecz spotkanie 2. kolejki rozstrzygnęli siatkarze Trentino. Zespół Radostina Stojczewa nie dał gościom większych szans, przegraną trzecią partię „zawdzięczając” głównie utracie koncentracji. W każdej z wygranych odsłon szczególnie widoczna była przewaga gialloblu w ataku. Już odsłona premierowa to popis możliwości siatkarzy z Trydentu w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła (62%). Najlepiej punktującym swojego zespołu był Filippo Lanza, przyjmujący reprezentacji Włoch zanotował 20 oczek, jednak to rezultat Sebastiana Sole – 17 punktów, przy skuteczności zagrań na poziomie 81% znalazł uznanie i miał odzwierciedlenie w postaci wyróżnienia dla MVP spotkania. Po dwóch pewnie wygranych setach gospodarze nie ustrzegli się potknięcia i do rozstrzygnięcia potrzebowali dodatkowej partii. W ocenie rywalizacji Radostin Stojczew mówił o trudnych początkach, nie zapominając o przegranej trzeciej partii spotkania. – W trzecim secie nie wykorzystaliśmy kilku okazji, aby rozstrzygnąć ten mecz w trzech setach. I to, co się stało w czwartej partii, a więc trochę „cierpieliśmy”, walcząc w tej części meczu. Trzeba też przyznać, że rywale z Padwy bronili dobrze, zabierając nam trochę pewności w kontrach. Ten mecz bardzo nam pomoże, przeanalizujemy to, co się wydarzyło i przeorganizujemy niektóre aspekty naszej gry – mówił szkoleniowiec mistrza Włoch.

Diatec Trentino – Tonazzo Padwa 3:1
(25:15, 25:22, 23:25, 25:23)

Po mocnym początku i wygranej z Perugią na trudną przeszkodę natrafili podopieczni Andrei Gianiego. Calzedonia Werona tym razem podejmowała zespół z Modeny. W konfrontacji z dobrze dysponowanymi rywalami gospodarze nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Poszczególne partie spotkania miały dość podobny przebieg, w pierwszym i trzecim secie praktycznie do etapu drugiej przerwy technicznej miejscowi dotrzymywali kroku rywalom, gubiąc rytm w kluczowych fragmentach setów. Gorzej dla siatkarzy z Werony układał się drugi set, tym razem od początku goście zdołali narzucić swój styl gry, budując kilkupunktowy dystans. Problemów z rozrzucaniem bloku rywali nie miał Bruno, kombinacyjna gra Brazylijczyka miała przełożenie na nagrodę dla najlepszego zawodnika spotkania. W ataku prawdziwym liderem Modeny był Earvin Ngapeth, Francuz zakończył mecz z dorobkiem 16 oczek, przy skuteczności na poziomie 52%. Zadowolony z wyniku, choć nie do końca z obrazu gry był szkoleniowiec przyjezdnych. – Pierwsze mecze w sezonie zawsze są trudne do oceny. Między meczami a problemami zdrowotnymi trochę trenujemy, dlatego budowanie wyników jest naprawdę trudne. To, co ważne w tej chwili, to komplet punktów, jaki stąd wywieziemy – podsumował Angelo Lorenzetti.

Calzedonia Werona – DHL Modena 0:3
(19:25, 17:25, 17:25)

Za potknięcie na inaugurację zrewanżowali się siatkarze z Perugii. W meczu z Revivre Milano zespół Daniela Castellaniego zdominował rywali, zgarniając pełną pulę punktów. Początki spotkania nie zapowiadały jeszcze tak jednostronnej rywalizacji, gospodarze mogli liczyć na swojego lidera – Andreę Galaverne. Zdobywca 17 punktów w meczu nie miał jednak większego wsparcia ze strony swoich kolegów. Szybko więc startujący z pozycji faworyta goście przejęli kontrolę nad przebiegiem zmagań. W szeregach przyjezdnych znakomicie prezentował się duet Atanasijević/Fromm. To właśnie niemiecki przyjmujący został wybrany MVP spotkania. Po wygranym do 14 pierwszym secie w kolejnych partiach gospodarze natrafili na nieco większy opór ze strony rywali. Finalnie mediolańczycy zdołali jedynie zmniejszyć rozmiar porażki, przegrywając rywalizację na siatce. Spotkanie krótko podsumował Christian Fromm. – Zagraliśmy lepiej niż w zeszłym tygodniu, muszę pogratulować rywalom gry i fanom gospodarzy postawy – zakończył przyjmujący Sir Safety Perugia.

Revivre Milano – Sir Safety Conad Perugia 0:3
(14:25, 19:25, 22:25)

Najbardziej emocjonujące spotkanie 2. kolejki zmagań rozegrano w Latinie. Gospodarze stali przed szansą zatrzymania kompletu oczek. Zespół Camillo Placiego prowadził już w meczu 2:1 i w końcówce czwartego seta 21:20. W kluczowych fragmentach partii miejscowym zabrakło konsekwencji i zimnej krwi. Nawet Nikołaj Pawłow nie był w stanie uratować swojego zespołu z opresji w tej części meczu. W decydującym secie miejscowi wrócili do 40-procentowej efektywności zagrań w ataku, obok będącego liderem swojego zespołu Pawłowa nie zawodzili Sket i Josifow. Po drugiej stronie siatki walczyli Renan i Botto, obaj na konto swojego zespołu zapisali po 18 oczek. W decydującym fragmencie meczu praktycznie do końca trwała gra na styku (9:10, 12:11). – To był bardzo trudny mecz – mówił po meczu Andrea Matei, przyznając, że on i jego koledzy mają sporo do poprawy. – Mecz z Weroną będzie zdecydowanie inny, musimy popracować nad swoją grą, żeby zaprezentować się lepiej – dodał.

Ninfa Latina – Vero Volley Monza 3:2
(25:23, 25:27, 25:17, 23:25, 15:13)

Ze zmiennym szczęściem radzili sobie biancorossi, zespół Gianlorenzo Blenginiego finalnie zapisał komplet oczek na swoim koncie. Już pierwsze minuty to popis gry Lube, przy prowadzeniu rywali 8:0 w partii premierowej przyjezdni sprawiali wrażenie bezradnych. Wraz z rozwojem seta dominacja Juantoreny i jego kolegów była coraz bardziej widoczna. Obok dotychczas wyróżniającego się na tle swoich kolegów doświadczonego przyjmującego tym razem wysoki poziom efektywności zagrań zanotował Giulio Sabbi. Atakujący Lube i reprezentacji Włoch zakończył mecz z wynikiem 24 punktów przy średniej skuteczności 64%. Jednak nawet as zespołu z Maceraty miał słabsze chwile w drugiej partii meczu, kiedy to proste błędy gospodarzy i konsekwentna gra w ataku siatkarzy z Piacenzy pozwoliły podopiecznym Alberto Giulianiego doprowadzić do remisu. Decydujące fragmenty meczu to ponownie dominacja miejscowych w ataku i dość pewne wygrane, kolejno do 17 i 20. MVP spotkania wybrany został Micah Christenson. Z postawy swojego zespołu zadowolony był Gianlorenzo Blengini. – Mój zespół pokazał dziś niezłą jakość gry, myślę, że możemy być zadowoleni z reakcji po drugim secie i wygranej za trzy punkty – przyznał szkoleniowiec.

Cucine Lube Banca Marche Civitanova – LPR Piacenza 3:1
(25:18, 21:25, 25:17, 25:20)

Rywalizację 2. kolejki zakończył pojedynek Exprivii Molfetta z CMC Romagna. W zespole Flavio Gulinellego ponownie w meczowej dwunastce zabrakło polskiego atakującego. Gospodarze nie mogli jednak narzekać na niski poziom skuteczności zagrań. Gwarantem wysokiego poziomu efektywności po stronie miejscowych był Hernandez, najlepiej punktujący Molfetty (17 oczek) i MVP meczu zakończył mecz z notą za skuteczność 58%. Obok przewagi w ataku mocnym punktem podopiecznych trenera Gulinellego była czujność w bloku, spory w tym udział Candellaro, który na przestrzeni trzysetowego spotkania zdobył w ten sposób 6 oczek. Ambitnie walczący goście próbowali jeszcze wrócić do gry, czego potwierdzeniem może być wyrównana końcówka trzeciego seta, gdzie dopiero blisko 40-minutowa walka w tej części meczu pozwoliła miejscowym postawić kropkę nad i.

Exprivia Molfetta – CMC Romagna 3:0
(
25:16, 25:17, 30:28)

źródło: siatka.org

Author: admin

Share This Post On

Dodaj komentarz