Beniaminka ciężki los – podsumowanie sezonu BBTS-u Bielsko-Biała

3 zwycięstwa i 21 porażek – to bilans ostatniego zespołu tegorocznej PlusLigi. Mimo że miniony sezon nie był najlepszy w wykonaniu BBTS-u, władze klubu nie tracą nadziei na to, że w kolejnym ich drużyna będzie miała szansę na pokazanie się z lepszej strony.

Kiedy po sezonie 2012/2013, dzięki zajęciu drugiego miejsca w I lidze mężczyzn, BBTS awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej, mówiono, że jest to olbrzymi krok dla spadkobierców siatkarskiej schedy po bielskim „Włókniarzu”, który dwie dekady wcześniej święcił triumfy w Pucharze Polski. Oczekiwania zarówno klubu, jak i zawodników były duże, choć, zgodnie z tym, co siatkarze mówili w miarę odnoszonych porażek, zespół budowany był chaotycznie i bez pomysłu. Szeregi drużyny prowadzonej przez Janusza Bułkowskiego w większości zasilili gracze nieznani szerszej publiczności, a wśród nich znalazło się trzech obcokrajowców:Jose Luis Gonzalez, Maksim Akimenka oraz Miloš Stojković. Kapitanem nowo budowanej ekipy został chyba najbardziej rozpoznawalny zawodnik w tej grupie –Grzegorz Kokociński. W tamtym momencie nie ukrywał, że jego zespół chce zostać „czarnym koniem” rozgrywek. – Będziemy grali lepiej. Jest to dla nas pierwszy sezon razem i chcemy osiągnąć jak najlepsze miejsce. Każda lokata powyżej dziesiątej będzie dla nas sukcesem, a bycie w „ósemce” to cel maksymalny– zaznaczył środkowy po inauguracyjnym meczu z Resovią Rzeszów. Jak obiecali, tak zrobili – pierwszą część sezonu zasadniczego zawodnicy beniaminka mogli zaliczyć do udanych, bowiem po spotkaniu na Podkarpaciu udało im się zwyciężyć z akademikami z Warszawy i Częstochowy oraz z Czarnymi Radom. Trochę szczęścia zabrakło natomiast do wygranej nad kielczanami, Jastrzębskim Węglem i w hali Łuczniczka, kiedy to, głównie w końcówkach setów, każde ze zmagań przegrywali 1:3.

Kłopoty zaczęły się w momencie, gdy nowy rok nie przyniósł zmian w zwycięskim dorobku bielszczan. Sześć porażek z rzędu oraz problemy ze Stojkoviciem, na skutek których opuścił on szeregi zespołu, doprowadziły do roszady na stanowisku trenerskim. Nowym szkoleniowcem siatkarzy ze stolicy Podbeskidzia został Wiktor Krebok, a po czterech dniach jego urzędowania BBTS zmierzył się ze Skrą Bełchatów. Mecz ten pokazał, że sama chęć do grania może poprawić prezencję drużyny – mimo porażki 0:3 zawodnicy z Bielska-Białej zeszli z boiska w dobrych humorach. Niestety, z meczu na mecz przedłużali jednak swoją passę porażek. Finalnie okazało się, że do końca rundy zasadniczej udało im się dopisać do tabeli jedynie dwa oczka, które wywalczyli w tie-breakach z Jastrzębskim Węglem oraz w Częstochowie.

Nastroje przed zbliżającymi się rozgrywkami o miejsca 9-12 nie były najlepsze – bielszczanie z dorobkiem dziesięciu punktów zamykali tabelę. W tej batalii mierzyli się z chyba jeszcze większym przegranym sezonu, Lotosem Treflem Gdańsk, którego siatkarze walczyli nie tylko o uniknięcie ostatniego miejsca w lidze, ale także o honor. Nie ulegało wątpliwości, że dla zespołu tak bogatego w gwiazdy polskiej siatkówki brak awansu do play-off jest największą z możliwych kar. Siatkarze BBTS-u wiedzieli, że w zaistniałej sytuacji wygrać z gdańszczanami nie będzie łatwo, szczególnie że w fazie zasadniczej ponieśli z nimi dwie porażki. Motywacji im jednak nie zabrakło – pierwszy set rozegrany w Bielsku-Białej zapowiadał bowiem wyrównaną grę obu drużyn, a dzięki 75-procentowej skuteczności w ofensywie i 78-procentowej w przyjęciu kibice zgromadzeni w hali pod Dębowcem mogli cieszyć się z prowadzenia gospodarzy. Ich radość nie trwała jednak długo – z każdym setem efektywność zespołu ze stolicy Podbeskidzia malała, co finalnie doprowadziło do porażki 1:3 z podopiecznymi Radosława Panasa. Nie tylko niekorzystny wynik spotkania wpłynął na wzrost irytacji miejscowych, ale także pozbawiona wiary wypowiedź trenera Kreboka na pomeczowej konferencji prasowej. – Smutno mi przyszło pożegnać się z bielską publicznością. Na tyle było nas stać i widocznie ten zespół jest na takim miejscu, na jakie zasługuje – posumował zmagania szkoleniowiec bielszczan. Słowa te nie postały bez odpowiedzi – głos w tej sprawie zabrał Kokociński. – Kompletnie nie zgodziłbym się ze słowami szkoleniowca, ponieważ w ciągu tego sezonu zdarzały się mecze, w których mogliśmy wygrać, a nie odnosiliśmy zwycięstw. Nie chciałbym tu całkowicie skomentować słów Wiktora Kreboka, bo się z nimi nie zgadzam i wydaje mi się, że zasłużyliśmy i mieliśmy szansę na to, żeby być o jedną, dwie lokaty wyżej, niż jesteśmy, mimo tego, na co wskazuje nasz dorobek punktowy – odpowiedział kapitan BBTS-u. Niestety, jego zespół nie wykorzystał sportowej złości, która nagromadziła się w całym sezonie – w drugim pojedynku z zawodnikami z Pomorza nie tylko przegrali, ale zrobili to wówczas w najbardziej wyraźny sposób, dając się zdominować do 11, 17 i 15. Taka postawa nie była jedynie wynikiem tego, co działo się na boisku – w tygodniu poprzedzającym spotkanie do szpitala trafił szkoleniowiec „Górali” i nie towarzyszył im w Gdańsku, a ponadto kontuzji nabawił się najskuteczniejszy gracz w zespole z Bielska-Białej, Gonzalez. Tak „rozgromieni” bielszczanie musieli pogodzić się z zajęciem ostatniego miejsca w ligowej tabeli i jak najszybciej wyrzucić z pamięci właśnie zakończony sezon.

Nie dla wszystkich były to jednak rozgrywki stracone – z bardzo dobrej strony pokazało się kilku zawodników, którzy w tej chwili kontynuują sportowe zmagania, reprezentując barwy narodowe. Niewątpliwym liderem wśród siatkarzy BBTS-u był już wcześniej wspominany Jose Luiz Gonzalez – w świetle statystyk argentyński atakujący był dwunastym wśród najczęściej punktujących graczy i dziesiątym na swojej pozycji w PlusLidze. Popularny „Pepe” zajął także (z dorobkiem 26 asów w sezonie) 11. lokatę w zestawieniu najlepiej zagrywających. Jego dobra postawa poskutkowała powołaniem go do kadry przez Julio Velasco, gdzie jako przyjmujący będzie mierzył się z rywalami w nadchodzącej Lidze Światowej.

Kolejnym bielskim ogniwem, które będzie broniło barw narodowych, jest Martin Vlk. Słowak przebywa obecnie na zgrupowaniu, podczas którego jego reprezentacja zagra towarzysko z drużyną Słowenii. Przyjmujący BBTS-u występuje tam na pozycji libero – takie rozwiązanie nie jest zaskoczeniem, bowiem Vlk był nie tylko najskuteczniejszym zawodnikiem w przyjęciu w swojej klubowej ekipie, ale także piątym najefektywniejszym graczem w tym elemencie w PlusLidze.

Brak powołań do polskiej reprezentacji prowadzonej przez Stéphane’a Antigę nie wyklucza jednak z występów dla krajowej kadry juniorów – jedynym spośród bielszczan, który dostępuje zaszczytu grania z orzełkiem na piersi, jest Bartosz Bućko. W turnieju eliminacyjnym we Włoszech juniorzy z Polski wygrali wszystkie spotkania – najpierw 3:0 pokonali Austriaków, a następnie w meczu z gospodarzami stracili jednego seta, wywalczając w ten sposób awans do sierpniowego turnieju finałowego mistrzostw Europy. Zgrupowanie, na którym będą trenować pod okiem Jacka Nawrockiego, rozpocznie się w lipcu, więc do tego czasu Bućko ma czas na odpoczynek po ligowych trudach.

W zestawieniu z postawą tych trzech zawodników zachowanie innych pozostawiało wiele do życzenia. Do największych porażek transferowych (oprócz już wspomnianego renegata – Stojkovicia) można zaliczyć także innego obcokrajowca,Maksima Akimenkę. Atakujący wystąpił w dwudziestu setach, zapisując na koncie swojego zespołu zaledwie 21 oczek – przez swoją słabą dyspozycję był zmiennikiem Gonzaleza. Podczas ostatniego meczu sezonu z gdańszczanami wystąpił w podstawowej szóstce, a dla BBTS-u wywalczył jedynie sześć punktów.

Nie można ukryć, że w sezonie 2013/2014 zarówno klub, jak i sami zawodnicy chcieli sprawić niespodziankę co najmniej na miarę postawy radomian. To się jednak nie udało i teraz są zmuszeni czekać na decyzje dotyczące swojej przyszłości. Mimo tego, że PlusLiga jest zamknięta i teoretycznie zespoły nie mogą z niej „spaść”, istnieje punkt regulaminu, który pozwala wykluczyć drużynę ze zmagań – władze spółki mają możliwość relegacji drużyny do niższej ligi, jeżeli ta nie wygra pięciu spotkań w sezonie zasadniczym. Ta sztuka bielszczanom się nie udała i nawet w sytuacji, w której spełniają oni dwa pozostałe założenia, czyli posiadanie budżetu na poziomie minimum 3 milionów złotych oraz dysponowanie odpowiednio dużą halą, nie mogą być pewni, że włodarze polskiej ligi pozwolą im na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej w sezonie 2014/2015. Prezesi klubu ze stolicy Podbeskidzia są jednak dobrej myśli – w imię zasady, że „nie po to pozwalali grać, by teraz wyrzucać” już rozpoczęli kompletowanie ekipy na kolejne zmagania. Ostatnio głośno jest o objęciu stanowiska trenerskiego przez Piotra Gruszkę – siatkarz ten miałby wziąć pod swoje skrzydła zawodników z Bielska-Białej, jeżeli udałoby im się zostać w PlusLidze. Na ile jest to prawdopodobne – na razie nie wiadomo, aczkolwiek to nie jedyne przypuszczenia, które w ostatnim czasie krążą wokół BBTS-u. Mówi się także o transferze Łukasza Polańskiego – zmiana ta ma być związana z powrotem jego żony do pracy po urlopie macierzyńskim. Przed ciążą Gabriela Polańska zasilała szeregi BKS-u i ponoć chce do niego wrócić, więc ze względów czysto pragmatycznych gra jej męża w tym samym mieście byłaby najwygodniejsza.

Nie ulega wątpliwości, że po złym sezonie pojawia się wiele znaków zapytania odnośnie zespołu ze stolicy Podbeskidzia. Nie wiadomo, kto poprowadzi bielszczan, ani kto w drużynie zagra – jeszcze nic nie jest pewne także w temacie ligi, w której ewentualnie będzie występować BBTS. Ta ostatnia, najważniejsza kwestia powinna zostać rozwiązana już wkrótce – ostateczna weryfikacja w zakresie spełniania przez klub warunków dopuszczenia do rozgrywek nastąpić miała do dnia 30 kwietnia. Na miejsce zespołu z Bielska-Białej jest kilku kandydatów – wniosek o przystąpienie do PlusLigi złożył MKS Będzin oraz Cuprum Lubin. Niezależnie od tego, co się stanie, bielszczanom na pewno nie zabraknie chęci do tego, by w przyszłym sezonie pokazać, że siatkówka w ich mieście ma prawo do godnej reprezentacji nie tylko w odsłonie żeńskiej.

Pobrane z  http://aktualnosci.siatka.org

Author: admin

Share This Post On

Leave a Reply